Codziennik – spacer, uwięziony kot i musical

0

Od dawna zastanawiałam się nad tym, jaką formę powinny przybierać moje weekendowe wpisy. Myślałam na różnymi rozwiązaniami, ale w zasadzie żadne mi się ostatecznie nie spodobały. Dlatego postanowiłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie zapewne to najprostsze, czyli cotygodniowe podsumowanie ostatnich dni. Tak po prostu. Codziennik w czystej formie.

Codziennik

Nie mogłam sobie odpuścić zrobienia kilku zdjęć podczas w zasadzie pierwszego wiosennego spaceru. Niby nie jest jeszcze przesadnie ciepło, ale aż nie da się wytrzymać w domu. Uwielbiam po prostu ten moment w roku, kiedy wszystkie pączki zaczynają się rozwijać. Lubię to prawie tak samo jak jesień. W każdym razie – udało nam się zrobić pierwsze kilometry na świeżym powietrzu! I jestem z siebie bardzo dumna.

Tak w ogóle to mam ambitny plan, żeby któregoś pięknego dnia wrócić do domu na piechotę z pracy. Okolica jest całkiem przyjemna (bo przy trasie siekierkowskiej), a odległość nie jest miażdżąca, bo w sumie wychodzi ok. 11 kilometrów. Mam nadzieję, że uda mi się do tego zmotywować.

Codziennik

Od kilku tygodni dosyć skrupulatnie staram się panować nad tym, co jemy w domu. Przygotowuję sobie plan posiłków na cały tydzień, potem tworzę listę zakupów i codziennie staram się pilnować. Posiłki nie są stricte fit, ale staramy się jeść w miarę sensowne porcje i pilnujemy czterech posiłków. Jutro pokażę Wam jak dokładnie wygląda moje planowanie posiłków i zaproszę Was do wspólnego cotygodniowego planowania!

Tymczasem w ostatnim tygodniu byłam z przyjaciółkami w Aioli Mini na pl. Konstytucji w Warszawie i poza pyszną pizzą (mają je tam naprawdę pyszne!) skusiłam się na dziwny deser o smaku zielonej herbaty. Cieszę się, że spróbowałam czegoś nowego, ale nie jest to stanowczo coś, co warto polecać. Obok na zdjęciu widzicie moje pierwsze podejście do chilli con carne. Wyszło całkiem znośnie, ale to stanowczo jeszcze nie jest ten smak, o który mi chodzi. Macie może jakiś patent na utrzymanie farszu w tortilli?

Codziennik

Dwa miesiące temu kupiłyśmy z K. bilety na Mamma Mia w Romie i w końcu nadszedł ten wielki dzień, kiedy mogłyśmy je wykorzystać! Pamiętam, że film przysporzył mi ogromną radochę. Oglądałam go w Zakopanem w małym kinie przy Krupówkach i śpiewałam w trakcie seansu. Na musical szłam z podobnym nastawieniem. Ale oczywiście zapomniałam, że przecież piosenki są po polsku i ze śpiewania nici. Nie zmienia to faktu, że przedstawienie jest naprawdę godne polecenia! Fajne aranżacje, świetna scenografia i przede wszystkim – oprawa wizualna, to majstersztyk. Chociaż jak dla mnie przez całe przedstawienie w tle powinno lecieć karaoke ;)

Codziennik

Cały tydzień poza kilkoma wyjściami upłynął mi całkiem spokojnie. Czas umilały mi moje najzdolniejsze na świecie koty. Młodszy niestety nabawił się zapalenia pęcherza i codziennie odwiedza weterynarza. Wiecie, że kompletnie nie udało nam się zmusić go do połknięcia tabletki? Taka zdolniacha. Spooky, starszy kocur, jest za to największą pierdołą, jaką znam. Ostatnio wpadł za szafkę pod telewizorem i biedny nie mógł sobie poradzić z wyjściem…

Codziennik

Post nie może się obejść bez zdjęć mojego pięknego plannera. Codziennie panuję sobie w taki standardowy sposób, bez zbędnych ozdób, a w dni, kiedy mam trochę wolnego czasu, dodaję do minionych dni wszystkie ozdoby i odpowiedzi na wyzwania. Stąd takie opóźnienie na Instagramie.

Swoją drogą – obserwujesz mnie na Insta? Nie? To chodź!

Zakupowy codziennik

Wiem, wiem, że nie mogę zapomnieć o wyprzedażach, z której nawet ja skorzystałam. Miałam być twarda, a wyszło jak zwykle. Ale kupiłam tylko trzy rzeczy. W Super Pharm w trakcie promocji -50% na kolorówkę kupiłam podkład z Bourjois Healthy Mix i tusz do rzęs, o którym myślałam już od dłuższego czasu, czyli Max Factor 2000 Calories. Trafiłam też na chwilę do Rossmanna. Bo promocja na makijaż twarzy zbiegła się w czasie z moim brakiem rozświetlacza. Kupiłam taki w kuleczkach z Wibo. Po pierwszych próbach muszę jednak powiedzieć, że nie do końca jest to to, czego szukałam…

ZOBACZ PROMOCJĘ W ROSSMANNIE

Stworzyłam też sobie krótką listę rzeczy, na które zwrócę w tym tygodniu uwagę w sklepach. Jestem bardzo zainteresowana mikserem do smoothie, bo lato aż się prosi o takie urządzenie. Chcę też się przyjrzeć opiekaczowi do panini. Boję się tylko, że mogę mieć problem ze zmieszczeniem go w kuchni…

No i oczywiście przepadłam w ofercie Biedronki, ale to już standard. Niedługo zaczynam balkoning, więc czas najwyższy zaopatrzyć się w lampki-kule, a akurat są dostępne. Do tego zakochałam się w szkicownikach, przepiśnikach i notesach!

Polecam wpisy

Nie miałam za bardzo czasu na czytanie blogów, ale kilka ciekawych artykułów zdążyło wpaść mi w łapki. Przede wszystkim koniecznie zajrzyjcie do Life Managerki, która podrzuca świetne pomysły na lunch boxy, które można zabrać do pracy.

Jeżeli nie znacie jeszcze narzędzie Rescue Time, koniecznie zajrzyjcie do Pani Swojego Czasu, która opisuje jego funkcjonalności. Ja poczułam się zmotywowana do działania i mam w planach sprawdzenie, jak to wygląda w moim przypadku. Chociaż nie ukrywam, że trochę się boję.

W kwestii organizacji czasu i pracy warto też zajrzeć do Uli, która wylistowała wszystkie narzędzia, których używa w swoim biznesie. Spora dawka ciekawych informacji, które zapewne wielu osobom się przydadzą.