Kiedy planuję?

0

Odkąd zaczęłam korzystać z metody bullet journalingu i pokazywać ją na moim koncie na Instagramie dostaję bardzo dużo pytań o to, kiedy znajduję czas na planowanie i uzupełnianie notesu. Z jakiegoś powodu odpowiedź na to pytanie nie dla wszystkich jest oczywista. A dla mnie sprawa jest prosta.

kiedy i jak planuję

SPRAWDŹ: Co to jest bullet journal

Pracuję zmianowo, więc siłą rzeczy planuję wtedy, kiedy akurat nie jestem w pracy. Jeżeli idę do pracy rano, wtedy wiem, że muszę ogarnąć mój bullet journal już wieczorem, żeby od rana wiedzieć, co będzie się działo. Jeżeli jednak mam na popołudnie, wtedy mogę sobie pozwolić na poranny relaks nad bujo. Bo nie wiem, czy wiecie, ale moje planowanie traktuję też jak odpoczynek.

Odpoczynek zwłaszcza od remontu, do którego też bardzo intensywnie się przygotowujemy. Wiecie, jak to jest – pakowanie wielkich pudeł, znoszenie wszystkiego do szaf, żeby nie stało na wierzchu. Prawdziwa masakra. Do tego stopnia, że zaczęłam zastanawiać się nad zmianą mieszkania (znalazłam piękne w Warszawie na apm-development.com.pl). Bo po co bawić się w remontowanie i chowanie wszystkich rzeczy, skoro można po prostu wprowadzić się do nowego i je urządzić od początku. Logika kobiety…

Niemniej idealnym dla mnie momentem na zaplanowanie całego dnia jest dla mnie poranek. Jestem stanowczo typem osoby, który z samego rana ma czysty umysł i najbardziej produktywnie realizuję wszystkie działania. A jednym z takich działań jest właśnie planowanie. Na przykład dzisiaj rano mogłam sobie pozwolić na chwilę nad moim notesem. Obudziłam się około godziny 8:30-9:00 i usiadłam na te 20 minut i ze spokojem zaplanowałam cały dzień.

kiedy i jak planuję

Moje dniówki

Co znajduje się w moich dniówkach? Jest oczywiście nagłówek, czyli nazwa dnia tygodnia. A od razu pod nią jest moja lista zadań i ewentualnych wydarzeń/spotkań/wyjść. Na dwóch stronach w notesie mieszczę zwykle cztery dni, a czasami jest ich nawet więcej. Do tej pory zwykle przy niewykonanych zadań robiłam znaczek migrowania i przepisywałam je na kolejny dzień, teraz preferuję metodę: jeżeli mam coś na tych dwóch stronach, wtedy dopóki nie przekręcę kartki, nie przepisuję zadania. Bo w sumie po co? Dzięki temu wykreślam zadania na bieżąco i nie wydłużam niepotrzebnie listy.

Codziennie także wypełniam stronę z trackerem mojego humoru, żeby później w kolejnych dniach nie zastanawiać się nad tym, jaki humor miałam danego dnia. Poza tym wypełniam też moją listę „dziękuję za”, czyli w zasadzie tracker wdzięczności. Lubię z każdego dnia wyciągnąć jakiś pozytyw. A teraz uzupełniam też mój odliczacz czasu do urlopu. Czy jest coś bardziej pozytywnego? :)

I tak to pokrótce wygląda. Nic odkrywczego, ale skoro tak wiele osób o to pyta, to może jednak nie jest to aż tak oczywiste :) Jestem ciekawa, jak to u Was wygląda. Planujecie o poranku czy może dzień wcześniej?