Sobotni piąteczek #01 – alpaki, chory kot i nasze 12-lecie

0

Ostatnio bardzo brakuje mi takiego „mojego” typowo lifestylowego miejsca na Tosiakowie. Na blogu skupiam się głównie wokół tematów bullet journalowych, organizacyjnych i plannerowo-graficznych. Staram się publikować dwa razy w tygodniu, a przez to cierpię na brak takiego po prostu wygadania się. Stąd też kolejne podejście do cotygodniowych „podsumowań”, w których mogłabym powiedzieć Wam coś więcej o sobie i tym, co w ostatnim czasie robiłam. Ciekawa jestem, czy przypadnie Wam to do gustu. Także tego, przygotujcie się na tasiemiec.

Sobotni piąteczek

Plan jest taki, aby posty pojawiały się cyklicznie w soboty, żebyście mieli co czytać w weekendy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Przy okazji może przypomnę, kiedy możecie się spodziewać nowych rzeczy ode mnie:

Wpisy na blogu – poniedziałki, czwartki i soboty. Filmy na YouTube – środy i piątki. Newsletter – wtorki.

Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo intensywne i nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie miało być spokojniej. Wręcz myślę, że jeszcze przybędzie mi pracy. Bo naprawdę w końcu chciałabym doprowadzić jedną rzecz do końca, co i mi bardzo by się spodobało, a nie jest wykluczone, że także wiele z Was chętnie by z tego skorzystało. Ale nie wyprzedzam faktów i nie zapeszam.

Sobotni piąteczek

Na szczęście znajduję też czas na przyjemności i staram się nie zapominać o tym, że bez odpoczynku nie da się zbyt długo pociągnąć. Z tego też powodu 8 października wybraliśmy się na spotkanie z alpakami do Ośrodka Koparka w Warszawie. Organizują od czasu do czasu takie eventy, a nam jakoś nigdy nie było z nimi po drodze. A nawet sobie nie zdajecie sprawy z tego, jak bardzo uwielbiam alpaki. Gdybym tylko miała dom…

Niestety go nie mam i muszę się zadowolić krótkimi wizytami u tych zwierzaków. W najśmielszych marzeniach nie wyobrażałam sobie, że one są aż tak mięciutkie! Myślę (ba, jestem wręcz pewna), że to nie jest ostatnie takie spotkanie. Przy okazji zrealizowałam jeden element mojej jesiennej listy do zrobienia (Wam także serdecznie polecam zrobienie takiej!).

Sobotni piąteczek

12 lat minęło jak jeden dzień

To jednak nie koniec atrakcji ostatnich dni. 10 października stuknęło nam 12 lat w związku (w tym już cztery jako małżeństwo) i trzeba było jakoś uczcić tę nieokrągłą rocznicę. Stanęło na przepysznej kolacji w naszej ukochanej greckiej restauracji Santorini, w której zaczęliśmy świętowanie od napchania brzuszków wspaniałym jedzeniem. Jeżeli kiedykolwiek traficie do tej knajpki, to nie zapomnijcie spróbować musaki i (przede wszystkim!) jagnięciny pieczonej z fetą i pomidorami. Te dania są warte każdej złotówki.

Ja od jakiegoś czasu staram się raczej stosować dietę roślinną, bo zauważyłam, że po mięsie nie czuję się najlepiej. Stąd też nowa blogowa zakładka, czyli „wegańskie przepisy” (znajdziecie ją w głównym menu bloga), w której dodaję linki do przepisów przeze mnie wypróbowanych lub takich, które dopiero czekają na swoją kolej.

Jako że od blisko dwóch lat jestem szczęśliwą posiadaczką karty Cinema City Unlimited (pisałam o tym, czy w ogóle warto) to po napchaniu brzuszków poszliśmy (no, potoczyliśmy się) do kina. Zaparkowaliśmy na samej górze Promenady, co zawsze jest dobrym pomysłem, pamiętajcie o tym. Stamtąd rozciąga się niesamowity wręcz widok na centrum naszej pięknej Warszawy. A do kina poszliśmy na „To”, czyli film na podstawie książki Stephena Kinga o tym samym tytule. Mnie – jako fance twórczości króla horroru – przypadł do gustu, chociaż nie jest pozbawiony wad. Kilka razy nawet podskoczyłam na fotelu  :-)

Jeżeli jednak szukacie czegoś naprawdę dobrego do obejrzenia, a lubicie seriale to zwróćcie uwagę na dosyć starą produkcję o wdzięcznym tytule „Dom grozy” (ang. Penny Dreadful). Powstały tylko trzy sezony, a oglądanie daje naprawdę dużo radochy. To stanowczo jeden z najlepszych seriali, jaki ostatnio oglądaliśmy.

Sobotni piąteczek

Chrzciny po raz pierwszy

W ostatni weekend byliśmy też na chrzcinach. To pewnie dosyć niezwykłe, ale to były moje pierwsze chrzciny od dobrych 12 lat. W naszej rodzinie na razie był ciąg ślubów, na dzieciaczki dopiero przyjdzie pora  ;-) W każdym razie kompletnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać i jak to będzie wyglądać. Bo wiecie, jak to jest, z weselami człowiek się już obył, a tu taka nowość. Okazało się jednak, że takie przyjęcie może być naprawdę fajne i dać możliwość spotkania ze znajomymi.

A przy okazji zobaczcie, jak cudownie były złożone serwetki na talerzykach!

Sobotni piąteczek

Creepy, nasz bezzębny koteł

Pisałam Wam już jakiś czas temu o problemach zdrowotnych mojego koteła. Na szczęście sytuacja powoli wraca do normy. Creepy ma już dużo lepsze wyniki badań, zwłaszcza te wątrobowe. Bo nie wiem, czy mówiłam, ale miał zapalenie dróg żółciowych. Także pod tym względem jest już naprawdę ogromna poprawa. Taką poprawę zawdzięczamy cudownej opiece, którą zapewniają nam wspaniali lekarze z przychodni dla zwierząt „Witolińska”, którą mogę polecić każdemu zawsze i o każdej porze. Dosłownie, bo lecznica działa całodobowo i codziennie  8-O

Zobaczcie tylko, jak się nim opiekowali (możecie zostawić im lajka i komentarz, na pewno się ucieszą!):

Z tego też względu mogliśmy ostatnio zająć się drugim problemem, czyli ułamanym kiełkiem. Wcześniej były pilniejsze sprawy, a miałam poważne podejrzenie, że przez to też nie bardzo chciał jeść. Tak więc w środę trafił w naszej lecznicy na usunięcie zębola i teraz powoli dochodzi do siebie i czuję, że już nie może się doczekać, aż zacznie normalnie funkcjonować. Trzymajcie kciuki, żeby stało się to jak najszybciej!

Taki bonusik

Ach! Chciałam też wspomnieć Wam o konkurencji dla Ubera, o której dowiedziałam się właśnie od kierowcy Ubera  ;-) Nazywa się Taxify i teraz oferuje bardzo duże promocje. Dodatkowo, jeżeli skorzystacie przy rejestracji z mojego kodu (MWRR3), to dostaniecie zniżkę na pierwszy przejazd. Warto skorzystać!

A co na Tosiakowie?

Na moim kanale na YouTube w końcu pojawiło się życie, więc jest już co oglądać. Na blogu także sporo się działo. Opowiedziałam Wam o moich bullet journalowych początkach, co jest całkiem fajnym wstępem dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z bujo. Przygotowałam też jesienną listę rzeczy do zrobienia, którą możecie sobie wydrukować, wypełnić i na przykład wkleić do notesu. No i nie zapominajmy o do pięknych jesiennych plakatach pobrania.

Życzę Wam niezwykłego weekendu i mam nadzieję, że chociaż trochę odpoczniecie. Jestem bardzo ciekawa, czy taka forma podsumowania przypadnie Wam do gustu. Dajcie znać, jakie filmy i seriale polecacie na ten tydzień.