Sobotni piąteczek #03 – moje koty jedzą sushi i trzy miesiące seriali NON STOP

0

Ostatni tydzień był dla mnie niestety dosyć monotonny. Sami rozumiecie – dom, praca, serial, sen, dom, praca, serial, sen i tak w koło Macieju. Nie ukrywam, że nie bardzo miałam czas i siłę, żeby zająć się czymś ciekawszym. Oczywiście, Tosiakowo cały czas żyło! Zapraszam Was na nieco krótszy niż ostatnio „Sobotni Piąteczek”. To już trzeci!

Sobotni Piąteczek

W niedzielę mieliśmy wybrać się na Niewidzialną Wystawę. Wróciłam jednak z pracy, zamówiliśmy pyszne sushi i było nam tak dobrze w domu, że nie mieliśmy siły ani ochoty z niego wychodzić. Z tego też względu wizyta została przełożona o tydzień i mam nadzieję, że tym razem zmusimy się do wyjścia.

Co do sushi. Jesteśmy wielkimi fanami pysznej rybki z ryżem i dodatkami. Pozwalamy sobie na taką wyżerkę raz w miesiącu, bo wiadomo – kosztuje to małą fortunkę. Skąd zamawiamy? Zawsze jest to Sushi Bistro, które mamy pod domem. Mamy kilka swoich ulubionych smaków, a na samą myśl o nich mam już ślinotok.

Odkąd nasz Creepy wyzdrowiał (bo w końcu jest wszystko ok!), zaczął naprawdę dużo jeść. I jak tylko przyjechało zamówione sushi czaił się podejrzanie blisko torby. Stwierdziłam więc, że – a co! – sprawdźmy czy łosoś mu posmakuje. Zdjęłam odrobinę rybki z ryżu i – kici kici. Przyleciały oba i z wywalonymi językami rzuciły się na tego biednego łosia. Smakowało, a jakże. Ale jeszcze na głowę nie upadłam, żeby kotu kupować sushi. Tak więc czas na poszukiwanie jakiś ryb, które można by im dawać :)

Halloween i 1 listopada

Ostatni dzień października spędzałam w domu. Bardzo chciałam być wieczorem w mieszkaniu, bo uwielbiam spacery poprzebieranych dzieciaczków, które na progu krzyczą „cukierek albo psikus”. Z tego powodu w poniedziałek kupiłam wielką reklamówkę cukierków i z uśmiechem na ustach rozdawałam je zaskoczonym gościom. Strasznie chciałabym kiedyś wziąć udział w jakiejś przebieranej imprezie. Wiecie, strój czarownicy :D

Święto Zmarłych spędziliśmy rodzinnie. Po wizytach na cmentarzach i prawie skręconej przeze mnie kostce pojechaliśmy na obiad do babci mojego szanownego małża. Takie rodzinne spotkania zawsze bardzo pozytywnie mnie nastrajają!

Sobotni Piąteczek

Sobotni piąteczek, czyli co oglądamy?

W tym tygodniu skończyliśmy serial „Dom grozy” (ang. Penny Dreadful). I muszę powiedzieć, że zrobił na nas piorunujące wrażenie. Świetna opowieść dla osób, lubiących gotyckie klimaty. Jednocześnie zapewniam Was, że nie będziecie raczej się bali, bo nie ewidentnie scenarzyści nie chcieli osiągnąć takiego efektu. Historia jest ciekawa i zamyka się w trzech sezonach. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to fakt, że chwilami pozostawia niedosyt. Zabrakło rozwinięcia kilku wątków. Nie zmienia to jednak faktu, że serial jest wart polecenia.

Wróciłam też do nadrabiania „Kochanych Kłopotów” i właśnie skończyłam piąty sezon. Coraz bliżej (święta!) końca :) Mam do nadrobienia dłuuuugą listę seriali, a jeszcze dłuższa jest lista tych „do obejrzenia”. Swoją drogą już w poniedziałek zapraszam Was serdecznie na wpis z polecanymi przeze mnie serialami na długie wieczory. Pokażę Wam też kilka bullet journalowych inspiracji w tym zakresie.

Skąd taka ekscytacja serialami? Moja siostra pokazała mi aplikację, od której dosłownie się uzależniłam. Jest to podręczna baza naszych seriali. Można oznaczyć wszystko, co oglądaliśmy, co oglądamy aktualnie oraz wszystko, czym jesteśmy zainteresowani. Mało tego! Aplikacja zlicza wszystko, co widzieliśmy do tej pory i podaje nam dokładną liczbę godzin, dni, a w moim przypadku miesięcy. Wiecie jaki mam wynik? 2 miesiące, 25 dni, 16 godzin i 25 minut. Masakra! Ciekawa jestem, jaki Wam wyszedł wynik. „Pochwalcie” się w komentarzach.

Chcesz zobaczyć moje seriale? Mój profil na tvtime!

A na Tosiakowie

Sporo się działo. Jak zawsze ostatnimi czasy na szczęście. Przede wszystkim pojawiła się listopadowa odsłona wyzwania #kreatywnebujo. Gorąco zachęcam do brania udziału, bo jest to naprawdę najbardziej inspirujące wyzwanie w polskim internecie. Pokazałam Wam również, jak wyglądają moje pierwsze listopadowe strony w bullet journalu. To spora dawka pomysłów dla wszystkich niezdecydowanych.

Na kanale też się sporo działo:

A Wam jak minął ostatni tydzień? Mam nadzieję, że spokojnie. A dzisiaj koniecznie korzystajcie z pięknej pogody, bo to niestety raczej wyjątkowa sytuacja w kontekście całego listopada.