Kolejny tydzień za mną. Miałam teraz trzy dni wolne (dzisiaj właśnie jest trzeci) i muszę przyznać, że dawno tak nie odpoczęłam. Coś wspaniałego :) Codzienne spacery dzięki cudownej pogodzie to jest to, co najbardziej lubię w wiośnie. Nie jest już zimno, ale nie jest też tak gorąco jak w lato. Z dietą też nie było tragedii, chociaż przyznaję – zdarzały się odstępstwa. 
Projekt Dieta – tydzień dziesiąty

Projekt Dieta – tydzień dziesiąty
Nie pamiętam co robiłam w poniedziałek, ale na pewno byłam zmęczona po pracy, bo nie dałam rady zjeść kolacji. Za to grzecznie zjadłam na śniadanie kajzerkę z serem żółtym i sopocką. W formie zapiekanek. Potem był jogurt naturalny z muesli. Na obiad dałam jeszcze radę zjeść kurczaka w sosie słodko-kwaśnym z ryżem. 
Projekt Dieta – tydzień dziesiąty
Wtorek był już lepszy, bo zjadłam wszystkie cztery posiłki. Dzień zaczęłam od przepysznych kanapek z serem białym i tartym ogórkiem. Potem przeszłam do serka wiejskiego. Na obiad podgrzałam sobie pierogi z mięsem autorstwa mojej babci. Tak, wiem, że to średnio dietetyczne … Ale były taaaaakie dobre ^^ Dzień zakończyłam grzecznie – kanapką z sopocką.
Projekt Dieta – tydzień dziesiąty
W środę znowu pilnie trzymałam się rozpiski. Na śniadanie zjadłam dwie kanapki z sopocką, ogórem i kiełkami lucerny (ponownie – nie polecam!). Na drugie śniadanko pyszne wafle ryżowe z dżemem truskawkowym (niskosłodzonym, oczywiście). Obiad był delikatny – dwa „kotlety schabowe” w „panierce” z jajka, z cebulką. Na kolację dwa chrupkie chlebki z jajkiem na twardo.
Projekt Dieta – tydzień dziesiąty
Czwarteczek był fatalny. Niby rozpoczął się grzecznie. Od dwóch kanapek z sopocką i ogórkiem, a potem maślanki i gruszki. Niestety po powrocie z pracy odpłynęłam przed telewizorem … Ale niestety dopadł mnie „mały” głód i zjadłam chipsy … Masakra :(
Projekt Dieta – tydzień dziesiąty
W piątek znowu delikatnie poległam, ale już bez takiej tragedii jak w czwartek. Oczywiście w pracy dobrze się trzymałam. Rano zjadłam na śniadanie dwie kanapki z serkiem naturalnym, kiełkami i pomidorkiem. Na drugie śniadanie wszamałam dwa chrupkie chlebki z jajkiem i pomidorem. Potem miał być kurczak, ale robiłam mojemu Szanownemu Małżowi obiad i nie mogłam się powstrzymać przed zjedzeniem sałatki z pomidorów, mozzarelli i oliwek z bazylią :) W piątek generalnie byliśmy totalnie padnięci, bo o 18.30 poszliśmy spać … Tak, spałam do rana … 
Projekt Dieta – tydzień dziesiąty
Potem nadszedł mój wolny weekend! Samo szczęście. Nawet nie wiecie, jak bardzo mi szkoda, że już się kończy ;( Zaczęłam go jednak od kanapeczek z ogórkowym serkiem, o którym tak często Wam piszę. Potem przeszłam do kanapki z sopocką i bazylią. Do tego banan i mandarynka. Na obiadek zjadłam ogromną porcję kurczaka w sosie sojowym z brokułem, marchewką i papryką. W czasie spacerku z moją kocią torebką (KLIK KLIK) zjadłam też pierwszego loda w tym sezonie! :)
Projekt Dieta – tydzień dziesiąty
W niedzielę był ciąg dalszy odpoczynku. Niestety nie wiązało się to z przestrzeganiem diety. Od rana była masakra. Nie mogłam się powstrzymać przed zjedzeniem pysznej bułeczki mojego własnego wypieku ^^ Jak się domyślacie pieczona ze zwykłej mąki, a co za tym idzie – mocno kaloryczna, ale za to jaka pyszna – z cebulką i papryką <3 Drugie śniadanie już sobie odpuściłam – wypiłam tylko kawkę. Potem był spacerek z drugim w tym sezonie lodem ;) Na obiad zjadłam kilka migdałów u K. i M. A na kolację z moim Szanownym Małżem przy oglądaniu najnowszego odcinka Top Geara wszamaliśmy chipsy. Masakra. Ale na szczęście kolejny tydzień się już rozpoczął i można walczyć dalej :)

4 komentarze

  1. Anonimowy

    To jest dieta cud. Jesz ile wlezie i czekasz na cud aż schudniesz?

  2. Anonimowy

    Ojej podziwiam ! :0 życze dalszej wytrwałości! A jesli mogę zapytać czy coś schudłaś?

  3. ja też zaczęłam zdrowe odżywianie i staram się codziennie ćwiczyć. Może uda się coś zrzucić. Podziwiam, ze u Ciebie już 10 tydzień. Powodzenia w dalszym dietowaniu:)