Przez dłuższy czas prowadziłam serię, w której pokazywałam Wam najciekawsze znalezione w Sieci linki. Postanowiłam jednak, że lepszym rozwiązaniem będzie tworzenie postów z pełnym podsumowaniem minionego tygodnia. W postach z serii Tydzień z głowy, czyli hakuna matata znajdziecie ciekawe linki do artykułów, przepisów, inspiracji, a także książkę, film i piosenkę, które towarzyszyły mi w ostatnim tygodniu.
Smile” by wiewiorka_wagner is licensed under CC BY 2.0
Przede wszystkim chciałabym pokazać Wam dwa sposoby na przygotowanie się do sezonu wiosenno-letniego. Nie ma przecież nic lepszego niż odrobina ruchu po jesienno-zimowym hodowaniu tłuszczyku. Jeżeli macie chęć się poruszać tylko chwilę to polecam Wam krótki trening przygotowany przez ekipę stylowo.tv. Kasia i Emilka do zwykłych ćwiczeń dołączyły elementy kickboxingu. Jeżeli jednak chciałybyście podjąć się konkretnego wyzwania, które zapewni Wam zajęcie przez najbliższe 90 dni to świetnym pomysłem jest wdrożenie programu Neili Rey.
Po ćwiczeniach trzeba coś zjeść

Jeżeli już się poruszacie i stwierdzicie, że trzeba uzupełnić niedobór kalorii w organizmie, to mam dla Was kilka ciekawych przepisów, które sama bardzo chcę w najbliższym czasie wykorzystać. Oczywiście nie dla siebie, bo jak wiecie niestety cały czas jestem na diecie
Jeżeli jednak Was takie ograniczenia nie dotyczą, to póki jeszcze jest chłodno polecam Wam przepis na białą czekoladę na gorąco do picia. Jestem ogromną fanką białej czekolady, a takiej na ciepło chyba nigdy nie piłam. Jestem strasznie ciekawa jak może smakować. Może uda mi się przekonać P., żeby spróbował ^^ Jeżeli jednak nie jesteście fankami gorących czekolad, to na pewno z radością spróbujecie „dietetycznego” sernika nowojorskiego prosto od MizzVintage. Jak tylko zobaczyłam u niej przepis, zakochałam się w nim bez pamięci! Wygląda wspaniale i jestem pewna, że smakuje jeszcze lepiej. Czekam tylko na jakąś okazję, żeby go wypróbować.

Jesteśmy w klimacie słodyczy, więc nie może zabraknąć wspomnienia o święcie łasuchów, jakie mijaliśmy w ostatni czwartek. W tym roku postanowiłam zrobić pączki i miałam z nimi wiele przygód, o których możecie poczytać w moim poście. Gdybyście chciały w trakcie imprezy zaskoczyć swoich gości niebanalnym ciastem, a sernik czy pączki nie przypadły Wam do gustu, polecam gorąco wypróbowanie przepisu na jadalną doniczkę z ziemią. Moim zdaniem majstersztyk!

Najedzone? Czas na ciekawe linki


W ostatnich dniach pojawiły się u mnie dwie ciekawe galerie. Korzystając z okazji chciałam ogłosić, że co piątek będzie się pojawiała Galeria na piąteczek. Pierwszą z nich była przeurocza seria zdjęć z ludzikiem lego w roli głównej. Druga z nich to galeria zdjęć przedstawiających ostatnie posiłki skazanych na śmierć. Poruszające i dające do myślenia obrazy. Polecam też Waszej uwadze listę najbardziej spektakularnych opuszczonych miejsc na świecie. Zdradzę Wam tylko, że na liście jest nawet Polska. Są też oczywiście piękne zdjęcia :)

Gdyby jednak było Wam za mało ciekawostek, to na stylowo.tv znalazłam świetny pomysł na udekorowanie stołu w trakcie przyjęcia. Takie proste, a takie genialne. Gdybyście natomiast miały problem z tym, co ugotować na to przyjęcie, to polecam sprawdzenie kalendarza warzyw sezonowych. Możecie w nim znaleźć bardzo przejrzyste diagramy z informacjami, które warzywa w danym miesiącu można u nas dostać świeże. Natomiast w ramach porządkowania życia bardzo bardzo polecam stworzenie sobie pudełka na kolczyki, które powaliło mnie prostotą i cudnym wykonaniem. Sama muszę sobie takie zrobić. Dziękuję Natalia za wspaniały pomysł!

Odchamianie albo i nie


Poza tym, że cały tydzień spędzałam w Internecie … znalazłam też czas na czytanie i oglądanie filmów. Zapewne pamiętacie, że mam silne postanowienie przeczytania w tym roku 52 książek. O postępach na bieżąco informuję Was w poście o wyzwaniu. Udało mi się skończyć książkę pt. Wdówki futbolowe Karoliny Macios. Książka krótka, prosta i przyjemna w odbiorze. Napisana na fali rozgrywanego w Polsce Euro 2012. Muszę przyznać, że całkiem nieźle się przy niej bawiłam i była ciekawą odskocznią od horrorów, thrillerów i kryminałów, które zwykle czytam.

Żeby nie było, obejrzałam też film, a w zasadzie obejrzeliśmy razem z P. Ostatnio padło na odświeżoną wersję filmu Carrie. Wiele lat temu czytałam książkę (czyli pierwowzór) Stephena Kinga (którego ubóstwiam!). No i niestety film zawiódł na całej linii. Gra aktorska co prawda całkiem niezła, ale tak marne wykonanie zakończenia po prostu było smutne. Nie polecam nawet wielkim fanom Mistrza Horroru.

Co myślicie o tego typu podsumowaniach? To dobry pomysł?


2 komentarze