Nocka w pracy już za mną, wyspałam się i stwierdziłam, że trzeba coś napisać na bloga :) Zaraz zaczynam pracowity dzień. Szybkie zakupy na obiad, potem sprzątanie. A jutro praca, więc o 4 rano pobudka. Ale notka jest, a ja lecę się ogarniać.
Dzisiaj dwa produkty z AVON, które stoją na dwóch krańcach mojego ich lubienia :) Jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Będzie to podkład rozświetlająco antystresowy oraz tusz do rzęs SuperShock. Oba kupione już jakiś czas temu, tusz już niestety zużyty.
Podkład ma dosyć wodnistą konsystencję. Pachnie znośnie. Dopóki nie jest za gorąco, utrzymuje się na twarzy kilka godzin. Tylko co z tego, skoro go w ogóle nie widać. Nie daje żadnych efektów. Po prostu jest. Zero krycia, a do tego przez niego człowiek się strasznie świeci bo jest lepki i tłusty. Na pewno nie matowi. Na plus jest to, że dobrze się go nakładało. Chyba się z nim pożegnam, bo mam wrażenie, że mimo jeszcze długiego czasu przydatności robi się coraz bardziej wodnisty. No więc generalnie jestem na nie. A w najnowszym katalogu (12/2011) kosztuje 27,90 zł.
Drugim produktem jest tusz do rzęs SuperShock. Posiadam go w kolorze czarnym i kupiłam go jak był w limitowanej edycji zodiac. Nie różni się jednak niczym od standardowego. Tuszu jest 10 ml, czyli całkiem sporo jak na tusz do rzęs. A w najnowszym katalogu kosztuje 19,90 zł.
Charakteryzuje się grubą syntetyczną szczotą. Mimo tego nie ma żadnych problemów z aplikacją. Tusz wspaniale pogrubia, rozdziela i nawet podkręca rzęsy. Nie skleja ich i raczej się nie rozmazuje. Dla niektórych to zapewne minus, ale szybko zasycha. Mi się ta jego sucha formuła bardzo podoba. Bez problemu się go zmywa. Starcza także na bardzo długo (miałam go chyba z pół roku). Jest to mój najukochańszy tusz do rzęs, do którego na pewno jeszcze nie raz wrócę. Ale póki co mam kilka innych, które czekają na zużycie :)




6 komentarzy
antystresowy jest super
@ninnette: tusz jest genialny :)
@adrianna: a ja proponuję żebyś jednak spróbowała :)
@Dominika: to trzeba spróbować :)
@IwOnKa1988: dziękuję za miłe słowa :) i też uważam, że ile kobiet tyle opinii, ale cieszę się, że Tobie on pasuje.
witaj,
Przedstawiłaś mój ulubiony podkład:) Także ja z Twoją opinią zgodzić się nie mogę. Ale zawsze powtarzam, że ile kobiet tylko opinii na temat danego produktu. Ja nic złego na temat tego podkładu powiedzieć nie mogę. Ciekawa recenzja i dobre zdjęcia;-) Pozdrawiam cieplutko:*
Tusz kusi.
kilka razy się już czaiłam na ten tusz i nie kupiłam w końcu :) chyba go sobie jednak odpuszczę.
używałam kiedyś tego tuszu i nawet byłam z niego zadowolona, ale zawsze jakiś inny "wpadł mi w oko"… chyba do niego wrócę – dzięki za przypomnienie o nim :-D