Dzisiaj niestety nie będzie tylko odpowiedzi na ulowe wyzwanie. Wczoraj odebrałam nowego GlossyBoxa i stwierdziłam, że po prostu muszę Wam pokazać co w nim było :) Także na poczatek pudełeczko, a potem zapraszam na odpowiedź na pytanie – co lubię robić.
GlossyBox – wrzesień 2014

GlossyBox – wrzesień 2014
W zapowiedziach hucznie zapowiadano Benefit. No i jest. Malusieńka próbka rozświetlającego kremu pod oczy, który ma likwidować cienie pod oczami i fantastycznie nawilżać. Próbeczka jest malusieńka, a krem normalnie kosztuje majątek, bo aż 129zł za 14g.
GlossyBox – wrzesień 2014
Druga malutka próbeczka to peeling kosmetyczny z kwasem glikolowym od Isis-Pharma. Peeling ma poprawiać wygląd skóry, zwiększać jej elastyczność i napięcie. Dostaliśmy malutką porcję, która może wystarczy na raz. Peeling też do najtańszych nie należy, bo kosztuje aż 85zł za 30ml.
GlossyBox – wrzesień 2014
Trafił się też produkt pełnowymiarowy, ale jest oznaczony jako produkt dodatkowy, więc nie wiem o co chodzi i czy każda z Was go dostanie. U mnie jest to krem do skóry naczynkowej na dzień Red Blocker. Ja w sumie nie mam skóry tak bardzo naczynkowej, ale bardzo często występują u mnie przebarwienia, więc bardzo chętnie go wypróbuję. Tubka kosztuje 28zł za 50ml.
GlossyBox – wrzesień 2014
Kolejny pełny produkt to błyskawiczny tonik wzmacniający od Pantene Pro-v, który ma wzmacniać, chronić przed wypadaniem i zwiększać objętość fryzury nawet o 40%. Mam nadzieję, że nie będzie zbyt obciążający dla włosów. Nie jest drogi – kosztuje 22zł za 95ml.
GlossyBox – wrzesień 2014
Ostatni pełnowymiarowy produkt to wydłużający tusz do rzęs z Yves Rocher. Podobno świetnie wydłuża i pokrywa kolorem 100% rzęs. Przyznam, że jestem go bardzo ciekawa. Poczekam jednak aż wykończę tusz, który mam teraz. Ten kosztuje 42zł za 8 ml.
GlossyBox – wrzesień 2014
Na sam koniec najmniejsza próbka. Tym razem maseczki do twarzy na jadzie pszczelim z nowozelandzkim miodem Manuka o podwójnym zastosowaniu – jako maska oraz krem na dzień i na noc. Zapowiada się świetnie, ale za taką cenę (259zł / 50g) raczej sobie na niego nie pozwolę.
Jak Wam się podoba pudełko? :)
WYZWANIE – 5 dni do lepszego bloga
Na koniec króciutko o tym, co najbardziej lubię robić. Nie mam niestety żadnego konkretnego hobby, chyba że jako takie można uznać właśnie blogowanie, które stało się moją największą pasją i ulubionym zajęciem. Uspokajam się też niesamowicie w kuchni. Uwielbiam testować nowe przepisy, a ukojeniem jest dla mnie śpiewanie. Głosu nie mam w ogóle, ale śpiewać uwielbiam :)

A Wy? Co najbardziej lubicie robić?


Podobał Ci się post? Daj kciuka w górę i podziel się nim z innymi! Będę wdzięczna :)



komentarzy 18

  1. Za każdym razem widząc Glossy i Shiny Boxy na blogach od razu mam ochotę zaprenumerować wszystko! Ale chyba nie mam już miejsca w łazience ;)

  2. Ja pierwszy raz zamówiłam Shinyboxa i jestem bardzo zadowolona. Może kiedyś się skuszę na Beglossy, chociaż zawartość nie powala. A o tym co lubię robić byłoby aż za dużo…

  3. Dzięki za recenzję beglossy :) sama próbowałam rozpocząć subskrypcję, ale wystąpiły problemy z przekierowaniem na e-płatności…i chyba tak miało być, bo redblokera wygrałam w ich konkursie, a tusz z yves rocher już mam (zresztą mam obecnie kilka tuszy za dużo do testowania)… natomiast reszta kosmetyków nie powala na kolana…może od następnego miesiąca zacznę kupować beglossy :P

  4. Blogowanie to wyzwanie :) i wydaje mi się, że prędzej czy później zamienia się w hobby, przynajmniej dla tych, którzy łączą to z jakąś pasją. Na mnie kuchnia działa całkiem odwrotnie, a fałszuję tak, że nawet dla siebie nie śpiewam ;)

  5. Ja też uwielbiam blogowanie, spełniam się w tym teraz jak mój ukochany taniec jest dla mnie niedostępny. I lubię śpiewać jak nikt (chyba) nie słyszy :)

  6. Oj ale super zawartość we wrześniu :) Ucieszyłabym się z kremiku Benefit, maseczki i tuszu. Tuszów nigdy dość!

    Blogowanie jest również jednym z moich hobby.

Napisz komentarz