Płaszczki to najlepszy element Sea Life!
Jesienno-zimowe miesiące wbrew pozorom idealnie nadają się na podróżowanie. Na zachodzie jest dużo chłodniej niż w lato, dzięki czemu nie trzeba gotować się zwiedzając np. europejskie stolice. Do tego dochodzi też dużo mniejsze obłożenie pod kątek turystów. Kto chciałby gnieść się w dzikim tłumie innych chętnych do oglądania atrakcji? Z tego właśnie powodu w styczniu postanowiliśmy odwiedzić Londyn (a w tym roku bardzo intensywnie rozglądamy się już za jakimś wyjazdem zimowym, szukam czegoś zorganizowanego na np. https://naferie.pl/, może trafiłyście na jakieś ciekawe zimowe oferty?). No i muszę Wam powiedzieć, że to był genialny pomysł. Nie ukrywam jednak, że trafiliśmy na przepiękną pogodę (padało tylko raz), a jedynym minusem całej wyprawy były ciepłe kurtki, które są niestety dosyć ciężkie.
Ale! Dzisiaj nie będę Wam opowiadać o samej wizycie w Londynie, bo na to przyjdzie jeszcze czas. Chciałabym Was zabrać do londyńskiego Sea Life, czyli naprawdę niesamowitego oceanarium, które znajduje się w samym sercu miasta.
Przyznam, że liczyłam na prawdziwe przezroczyste kapsuły…

Sea Life London Aquarium

Jest to placówka turystyczno-edukacyjna, do której traficie bardzo łatwo, bo znajduje się w budynku London County Hall przy samym London Eye. Znajdziecie tam ponad kilkaset gatunków zwierząt z różnych miejsc świata. Akwaria rozmieszczone są na trzech kondygnacjach.

Ceny biletów

To jest niestety największy minus. Akwarium można odwiedzić jako osobną atrakcję i wtedy zapłacicie (kupując przez internet) – £19.98 (dorosły), £14.41 (dziecko 3-15 lat), za darmo wchodzą dzieci do 3. roku życia, £62.15 (bilet rodzinny – 2 dorosłych + 2 dzieci lub 1 dorosły + 3 dzieci).
Moim zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem jest jednak kupno biletu w ramach pakietu wejść do największych atrakcji Londynu. My kupowaliśmy akurat na dwie atrakcje (akwarium i Madame Tussauds) i wychodzi wtedy: £39.00 (dorosły), £28.00 (dziecko 3-15 lat), za darmo wchodzą dzieci do 3. roku życia, £120.00 (bilet rodzinny – 2 dorosłych + 2 dzieci lub 1 dorosły + 3 dzieci).
Wiem, że to bardzo dużo, ale niestety w Londynie wszystko jest niewyobrażalnie drogie :(

Ryyyybki, dużo ryyyybek
Piękna rozgwiazda
Podwodny tunel
Właśnie w Londynie spełniłam jedno ze swoich marzeń, czyli pierwszy raz w życiu przeszłam się podwodnym szklanym tunelem! To naprawdę niesamowite uczucie, kiedy z każdej strony oblewa człowieka woda. Wiem, że teraz we Wrocławiu mamy już swoją wersję, ale niestety jeszcze mnie tam nie było, więc nie mam porównania… Ale na pewno w niedalekie przyszłości to nadrobię.
Z żółwiami już pływałam w morzu

Płaszczki!

One się uśmiechają!

Płaszczki to było największe zaskoczenie tego miejsca. Kiedy podchodziliśmy do niskiego basenu, w którym pływały, okazało się, że one bardzo lubią przyklejać się do ścianek. A pod spodem skrywają uroczy uśmiech! Czyż one nie są piękne? Stałam tam przy nich chyba z 15 min i nie mogłam się napatrzeć.
Skrzydlica, piękna skrzydlica

Zapatrzona…

Nie zabrakło większych zwierzątek

No i moje ukochane pingwiny!
Te kilka zdjęć to tak naprawdę tylko malutki fragment całego londyńskiego Sea Life. Poza ogromną liczbą różnych rybek i morskich żyjątek, zobaczycie tam też ogromne (kilkupiętrowe) akwaria z rekinami, poczytacie o wielu różnych ciekawostkach z ich życia, a jak traficie na odpowiednią godzinę, to nawet będziecie miały szansę skorzystać z zajęć edukacyjnych albo zobaczyć karmienie. My widzieliśmy właśnie karmienie płaszczek i małych żółwików wodnych. Przeuroczy widok.
Dla mnie była to ogromna frajda, ale musicie wiedzieć, że jestem wielką fanką przede wszystkim ogrodów zoologicznych ;)
Byłyście? Widziałyście? A może polecacie jakieś podobne miejsca?

komentarzy 7

  1. Natalia Jastrzębska Odpowiedz

    Według mnie to najsmutniejsze miejsce w Londynie… Nigdy nie utożsamiałam się w organizacjami typu wwf czy greenpeace, ale z chęcią bym je tam wysłała. Strasznie małe, brudne akwaria… Najgorsze byly pingwiny. Smutne zwierzęta na wybiegu wielkości mojego salonu, który został posypany brokatem, żeby przypominać śnieg. Smutne… :(

  2. Za wstępy do takich miejsc mogę płacić wygórowane kwoty. Tak, jak piszesz, frajda z tego jest niesamowita. Jest pięknie i w dodatku zawsze możemy się czegoś dowiedzieć. :)

Napisz komentarz