Wklejki to coś, co totalnie wprowadza mi jakiś porządek do życia. I nawet nie mówię o ich wykorzystaniu, a raczej o tym, że ich publikowanie to zawsze dla mnie sygnał, że – hej, jest już koniec miesiąca, co udało Ci się zrobić. No i właśnie tak jest tym razem, jest ostatni dzień miesiąca, godzina 23, a ja właśnie ekspresowo staram się zdążyć wrzucić posta, w którym znajdziesz wklejki do bullet journal na marzec. Tym razem w nieco innej, dłuższej formie. Mam nadzieję, że będzie Ci się go miło czytało! Ahoj :)

Wiesz za co lubię moje wklejki? Za to, że dzięki nim nie muszę co miesiąc rozrysowywać podstawowych, wykorzystywanych przeze mnie stron. Jak sobie pomyślę, ile czasu traciłam kiedyś na rysowanie kalendarza i przeróżnych trackerów nastroju, to robi mi się słabo.

No i właśnie – też na początku sądziłam, że kurcze, ale takie wklejone to już nie jest prawdziwy bullet journal. Zajęło mi trochę dojście do tego, że bullet journal to tylko kierunek, że w zasadzie nie ma tu żadnych zasad. A działa się tak, żeby to nam było jak najwygodniej. Kiedy to zrozumiałam, poszło już łatwo. Wszelkiego rodzaju naklejki i wklejki szybko zawładnęły moim notesem (a w zasadzie to już kilkoma grubymi notesami), a klasyczne rysowanie wchodzi dopiero wtedy, gdy mam na to po prostu ochotę.

Wklejki do bullet journal na marzec – jak korzystać

Co miesiąc (od wielu miesięcy) podrzucam Ci cztery rodzaje wklejek, które możesz sobie całkowicie za darmo pobrać, wydrukować i korzystać do woli. Mam utartą ścieżkę, której się trzymam i jest spoko. Pamiętaj jednak – jeżeli masz jakiekolwiek sugestie co do wklejek, to chętnie o nich poczytam, bo może jakieś zmiany w tym zakresie wyjdą nam tylko na dobre?

Wracam jednak do głównego wątku, bo – jak zwykle – zboczyłam. A chciałam Ci opowiedzieć o tym, jak ja wykorzystuję wklejki. Inna sprawa, że ja nie drukuję wklejek, ale korzystam z naklejek. Jest to dla mnie po prostu wygodniejsze. Wszystkie wklejki zawsze najpierw trafiają do Tosiakowego Sklepiku właśnie w formie naklejkowej.

Strona powitalna

Pierwsza z nich to strona powitalna. Dla mnie to pierwsza i podstawowa strona miesiąca. Używam jej co miesiąc jak swoistej zakładki, przekładki, dzięki której po prostu wiem, gdzie zaczyna się kolejny miesiąc. Poza tym po prostu dobrze to wygląda.

Kiedyś lubowałam się w bardziej wybajerzonych stronach powitalnych, teraz wystarcza mi dosłownie jeden rysunek i nazwa miesiąca. Chociaż miłe dla oka są także wieńce, więc je też często przygotowuję.

Wolisz naklejkę? Sprawdź wiosenną stronę powitalną w Sklepiku.

Kalendarz

Druga wklejka to kalendarz. Dla mnie to kolejna niezbędna rzecz. Z jakiegoś powodu nie wyobrażam sobie rozpisanego miesiąca bez kalendarza. To chyba jakieś totalnie przyzwyczajenie z czasów „zwykłych” kalendarzy. No ale tak mam i nic na to nie poradzę. Podejrzewam, że nie jestem w tym sama, prawda?

Wklejka z kalendarzem jest zawsze spersonalizowana pod dany miesiąc. Czysty kalendarz możesz jednak zawsze znaleźć w Sklepiku. Tam co miesiąc zamieszczam wersję na przykład na marzec i wersję czystą do samodzielnego wypełnienia na sześć tygodni. Do wyboru do koloru.

Jeżeli zamiast wklejki wolisz naklejkę, to wiosenny kalendarz znajdziesz w Sklepiku.

Kalendarz nie jest duży, ale mieści wszystko to, czego od niego potrzebuję. Ja zapisuję tam podstawowe rzeczy – kiedy i jak pracuję; kiedy gdzieś wychodzimy; jakieś ważne daty. Wszystko to, co warto mieć w szerszym ujęciu. Nie zapisuję tam zadań – od tego mam dniówki.

Planner

Tutaj niestety zaczynają się schody, bo planner to jest jedyny arkusz, z którego już totalnie nie korzystam. Był nawet moment, że przestałam go udostępniać, ale dostałam wtedy wiele wiadomości od osób, które z niego co miesiąc korzystają.

Znajdziesz w nim na górze dwa trackery, które można wykorzystać do na przykład śledzenia nawyków, oglądania seriali, czytania książek, czy cokolwiek innego. W zasadzie ogranicza Cię tylko Twoja własna wyobraźnia. Niżej są jeszcze pola na ważne wydarznia, urodziny, filmy czy seriale oraz notatki.

Ten arkusz również jest co miesiąc do znalezienia w Sklepiku. Sprawdź wiosenny planner.

Moje humory

Czwartą i ostatnią comiesięczną wklejką są moje humory. Na samym początku testowałam wiele różnych sposobów trackowania mojego nastroju, z lepszym lub gorszym skutkiem. Ostatecznie doszłam do tego, że w prostocie siła i stanęło na czymś naprawdę minimalistycznym. Wiem, że wielu czytelnikom również przypadły do gustu.

Ten arkusz jest naprawdę bardzo prosty – składa się z dwóch części:

  • tabelki, w której zamalowuję każdego dnia mój nastrój kolorem, który występuje w legendzie. Zwykle legenda składa się z pięciu jakiś podstawowych kolorów;
  • druga część to miejsca na moje najlepsze, najciekawsze, ważne momenty każdego dnia, a w zasadzie jedną taką rzecz. To takie „magic moments” każdego dnia.

Jak widzisz moje humory to nic skomplikowanego, a działa u mnie świetnie już od wielu miesięcy. Szczerze mówiąc nie wiem, czy kiedykolwiek znajdę dla nich jakąś alternatywę.

Moje humory są zawsze dostępne w formie naklejki. Te marcowe również.

Koniczynowe wklejki do bullet journal na marzec

Przechodzimy teraz do tego, po co tu tak naprawdę jesteś. Bo zakładam, że szukasz po prostu wklejek. Chciałam jednak przypomnieć, jak z nich korzystam i do czego możesz je wykorzystać. I przypominam, że zawsze możesz dać mi znać, co o nich myślisz.



Wklejki do bullet journal na marzec – uwaga!

  • Pliki zapisane są w formacie PDF i JPG.
  • Przeznaczone są tylko do użytku prywatnego.
  • Jeżeli chcesz je udostępnić, zamieszczaj proszę link do tego posta, a nie bezpośrednio do plików.

Mam nadzieję, że marcowe wklejki przypadną Ci do gustu i może nawet je jakoś wykorzystasz! Jeżeli tak, będę wdzięczna za jakąś informację zwrotną :) A jeżeli na przykład będziesz wrzucać zdjęcia z ich wykorzystaniem na Instagrama, Fejsa czy Stories, koniecznie mnie oznacz!

Napisz komentarz